wtorek, 7 czerwca 2011

Misza rentierem

Stało się... Można by rzec nareszcie, można też skwitować to śmiechem. O czym mowa o pierwszym małym kroku na długiej drodze do wygodnego życia rentiera - o DYWIDENDZIE.

Co to takiego? Najkrócej mówiąc dywidenda to podział zysku. Inwestując w spółkę akcjonariusz (dający kapitał, właściciel akcji spółki) oczekuje, że ta przyniesie mu dochód. Inaczej musielibyśmy go nazwać filantropem :-)

Dochód akcjonariusza może przybrać rożne formy. Jedną z nich jest wzrost wartości spółki a w ślad za tym wzrost ceny akcji. Właściciel może je wtedy sprzedać z zyskiem. Misza w swojej strategii będzie oczywiście  korzystał z tej formy zwiększenia swojego kapitału. A propos zwiększenia kapitału - stan obecny bez sukcesów. Chociaż Misza już witał się z zarobkiem to wtedy go nie zrealizował a dziś jak jest każdy widzi.

Inną formą dochodu jest wspomniana wcześniej dywidenda. Jeżeli spółka osiągnęła w danym roku zysk - generalnie po to powstają spółki - to akcjonariusze decydują o tym co zrobić z zarobionymi pieniędzmi. Wbrew pozorom można z nimi zrobić wiele.
Do tej pory Misza pewnie powiedziałby poproszę moją część zysku i dziękuję. Ale nie, teraz Misza jest inwestorem i myśli długoterminowo. Może warto część zysku przeznaczyć na dalszy rozwój spółki, oczywiście po to by w przyszłości mieć więcej tak jak pisał wcześniej.

Tę trudną często decyzję podejmuje WZA lub ZWZ. Kto to taki ?

Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy (lub Zwyczajne Walne Zgromadzenie) czyli wszczyscy posiadacze akcji danej spółki. W praktyce taką decyzje podejmuje większość a nie wszyscy, przy czym wszystko co powinniśmy wiedzieć o tym jakie mamy prawa jako akcjonariusze jest zapisane w dokumentacji danej spółki np. w umowie. Może być tak, że nasza akcja ma tylko jedno prawo głosu a inne są uprzywilejowane i dają np. dwa głosy lub dają prawo do wyższej dywidendy.

Misza ze swojego skromnego acz stale większego kapitału zakupił akcje dwóch spółek. Akcjonariusze Quercus’a postanowili (Misza nie był na zebraniu choć mógł), że z zysku za rok 2010 wynoszącym 10,55 mln złotych niecałe 5 mln zostaje przeznaczone na dywidendę.
 
Tak wygląda komunikat spółki dotyczący podziału zysku

Warto w tym miejscu nauczyć się jeszce czegoś ważnego. Dzień ustalenia prawa do dywidendy z reguły nie jest dniem jej wypłaty!!! Jeśli ktoś poluje na dywidendę w spółkach giełdowych musi być ich posiadaczem na dzień przyznania tego prawa. W praktyce akcje musi zakupić minimum trzy dni wcześniej. Dlaczego? Każda transakcja kupna lub sprzedaży akcji jest rozliczana przez  GPW i chociaż widzimy naszą zakupioną akcję na rejstrze w biurze maklerskim ,więcej, możemy ją sprzedać po dwóch minutach, to de facto jej 100% posiadaczami jesteśmy dopiero po trzech dniach. Jeśli spóźnimy się choćby dzień to dywidendy nie będzie. Fajnie te zasady zostały opisane tu.

I jeszcze jedna ważna uwaga: wysokość dywidendy jest odliczana od kursu odniesienia przez GPW co oczywiście nie przeszkadza temu by w ciągu dnia kurs akcji sobie rósł.

W przypadku Quercus’a dniem nabycia prawa był 11.05.2011(środa) oznaczało to, że akcje trzeba było kupić najpóźniej  06.05.2011 (piątek). W dniu 09.05.11 (poniedziałek) kurs odniesienia został pomniejszony o wysokość dywidendy.  Na upartego w poniedziałek można było akcje sprzedać a i tak zachować prawo do dywidendy. Dzień wypłaty został ustalony na 25.05.2011 i właśnie w tym dniu gotówka spłynęła na konto Miszy w biurze maklerskim.


Zysk na jedną akcję ustalony został w kwocie 0.07 PLN. Misza posiada 20 akcji co oznacza, że dostał  w sumie 1,40 PLN ! Hurra

Właśnie takim sposobem rentierzy mają pieniądze.

1 komentarz:

  1. dzięki za przyjazne wyjaśnianie ekonomicznego slangu. Nie tylko wiem co to jest dywidenda ale jeszcze będę umiała powtórzyć :)

    OdpowiedzUsuń