wtorek, 21 grudnia 2010

Mocne postanowienie finansowej poprawy - 4 kroki do pełnego portfela

Witam ciepło i serdecznie najwytrwalszych.
Wiem, że to brzmi nieprawdopodobnie ale nowy rok zbliża się wielkimi krokami. Nieuchronnie wiąże się to z naszymi postanowieniami wielkiej zmiany naszego życia. Warto się zatrzymać i przez chwilę zastanowić po pierwsze co nam najbardziej przeszkadzało i wymaga przynajmniej malutkiej zmiany, po drugie co mogę zrobić by zmiany były trwałe a nie czasowe. Najczęściej do drugiego lutego :-)
Mnie interesują postanowienia finansowe.
/Jako, że Misza ociąga się z prowadzeniem bloga to coś z tym fantem też trzeba zrobić/
Zadaniem Miszy jest pomnażanie środków, z niczego dojście do jak największej kwoty. Obecny kapitał 275 złotych zostanie już wkrótce (po nowym roku) uruchomiony na warszawskiej giełdzie papierów wartościowych. Można będzie zgodnie z założeniem razem z Miszą zainwestować. Proszę tylko o ostrożność w podejmowaniu decyzji, oczywiście kopiowanie działań Miszy jest dozwolone ale nie zwalnia to nikogo z odpowiedzialności. Giełda i rynek finansowy to nie żarty, niestety zdecydowana większość graczy częściej traci tam oszczędności niż zyskuje fortuny. Zarabianie jest oczywiście możliwe, po to m.in powstała giełda, tyle że trzeba wiedzieć jak to robić. Ten blog jak również szkoła o pieniądzu FAMILIAGO mają w edukacji finansowej dopomóc. Widać od razu co spowodowało zaniedbanie bloga :-( 
Do rzeczy. Proponuję równolegle z nauką giełdy i samego inwestowania, uczyć się finansów, ekonomii, planowania finansowego i wszystkich innych zagadnień związanych z rynkiem i pieniądzem. Nauki nigdy dość a już na pewno warto uczyć się w formie zabawy, czy to razem z Miszą na jego blogu czy razem ze szkołą o pieniądzu FAMILIAGO (również w formie ćwiczeń i warsztatów), którą w imieniu Miszy gorąco polecam.
Wraz z nowym 2011 rokiem proponuję zabrać się na poważnie za budżet domowy. 
Aby go naprawić ( a każdy budżet może być lepszy) lub w ogóle stworzyć potrzebna jest diagnoza sytuacji. Warto to zrobić dokładnie i przygotować się do ciekawego doświadczenia. Potrzebny będzie duuży przezroczysty słoik. Ustawiamy go w centralnym miejscu w domu czyli na lodówce. Tak można też na telewizorze tyle, że tego wynalazku nie znajdziemy w każdym domu. Słoik i lodówka są u  wszystkich moich czytelników :-) . Do tego słoja, wrzucamy wszystkie ale to absolutnie wszystkie paragony, które zaczniemy kolekcjonować od dnia 01 stycznia 2011 roku. W wielu przypadkach będziemy musieli się upomnieć o paragon lub rachunek ale wyjdzie to na dobre nie tylko uczestnikom doświadczenia ( o czym później) ale również Rzeczypospolitej, której to gospodarka zyska na podatku VAT. Uczestnik doświadczenia jest zobligowany do zbierania wszelkich paragonów, biletów, rachunków i potwierdzeń przelewów wykonanych z konta. Należy podsumować wszystkie opłaty z kont, kart i innych wynalazków. Wszystko co uszczupla nasz portfel w skali miesiąca stycznia, winno znaleźć swoje potwierdzenie w skrawku papieru wrzuconego do słoja. Paragon po batoniku również. Tym sposobem dojdziemy do kroku pierwszego na drodze do pełnego portfela czyli zdiagnozujemy wydatki. Po zebraniu wszystkich paragonów zrobimy listę wydatków i przeprowadzimy głęboką analizę kosztów. Brzmi poważnie?

sobota, 9 października 2010

Jesienne Porządki

   Witam wszystkich stęsknionych spotkaniem z Miszą. Gratuluję wytrwałości i przepraszam za opieszałość. Brak czasu jest oczywiście wytłumaczeniem dość miernym aczkolwiek w tym przypadku jedynym prawdziwym. No może oprócz nikłej skłonności do wytężania umysłu co niewątpliwie w sytuacji naszego bohatera jest pożądane by cokolwiek w jego sytuacji zmienić.

Podsumujmy co udało się do tego dnia osiągnąć. 
Skarbonka Miszy zawiera obecnie 275 monet o nominale 1 PLN. Dokładniej rzecz ujmując jest to jedynie wirtualny zapis na koncie, przy czym bank, który zgodził się zdeponować niemałe już środki Miszy obiecuje w każdej chwili zamienić ów zapis na prawdziwe, realne banknoty emitowane przez NBP.  Jeśli zapłacimy dodatkową prowizję będziemy mogli wypłacić bilon by napawać się blisko trzema setkami tak ciężko zdobytych monet. 




Oczywiście jest to niezgodne z tematyką tego bloga, który jak przypomnę ma za zadanie pomnażanie środków a nie ich konsumowanie. Jeśli chodzi o wspomniane pomnażanie to w pierwszej kolejności Misza zrobił porządki. Po pierwsze zostało zamknięte konto u Gerarda Depardieu, tak zwyczajnie, po wypłaceniu premii, uregulowaniu prowizji i podziękowaniu za miłą współpracę. Dlaczego nie bank z melonikiem? Ano dlatego, że do pomnażania środków niezbędny będzie rachunek brokerski w Biurze Maklerskim a tu bank z melonikiem jest w tym przypadku najatrakcyjniejszy.
Rachunek brokerski to krótko mówiąc takie zwykłe konto tylko zamiast złotówek gromadzimy na nim akcje, obligacje lub kontrakty terminowe. Na początek Misza zajmie się akcjami jako tymi, które teoretycznie są najbardziej znane szerokiemu społeczeństwu.
Jedynym kryterium wyboru rachunku maklerskiego (brokerskiego) była cena. Jak nietrudno się domyśleć maklerzy za pośrednictwo w zakupie akcji pobiorą stosowną opłatę. I tak za każde zlecenie kupna bądź sprzedaży akcji "maklerzy" pobiorą Miszy trzy złote. Co  ważne nie ma tam opłaty za  samo prowadzenie rachunku.
Tak więc biorąc pod uwagę skromny kapitał, trzeba będzie zmierzyć się nie tylko z innymi uczestnikami tej gry rynkowej lecz również z opłatami czy później podatkiem od zysków kapitałowych tzw. "Belką". Pozdrawiam tu w imieniu Miszy profesora Marka Belkę prezesa naszego Narodowego Banku Polskiego, który emituje te jakże pożądane banknoty zwane złotówkami. I tak w ten jakże wyszukany sposób koło się zamyka.
Dla zainteresowanych powielaniem błędów lub sukcesów Miszy proszę założyć sobie takowy rachunek maklerski w dowolnym banku (najlepiej takim, który jest pod ręką a właściwie myszką) dopytując o opłaty i wszelkie konsekwencje z tego wynikające.

Jeszcze jedna uwaga. To co robi Misza można kopiować - po to powstał ten blog - przy czym każdy z czytających robi to na własną odpowiedzialność. Więcej o ryzyku gry na giełdzie w następnym poście już niebawem...

czwartek, 2 września 2010

Dobre pomysły powtarzaj

Witam po wakacyjnym urlopie.
Misza całkowicie wypoczęty kontynuuje zbieranie kapitału. Okazało się, że wojna marketingowa dwóch banków jest dla Miszy całkiem "na rękę". Po mocnej kampanii z Gerardem Depardieu  nowicjusz bankowy z melonikiem przebił ofertę konkurenta rozdając 200 złotych za otwarcie rachunku. Misza właśnie tego szukał. Po głębokiej analizie regulaminu promocji korzyści przewyższały koszty, poza tym konto jest jednak dzisiaj niezbędne i koniec końców Misza będzie musiał z niego korzystać. Decydując się na drugi rachunek otrzymuje możliwość testowania obu banków i niejako ich rozliczania z obietnic nowoczesności i funkcjonalności. Jedno z kont zostanie zamknięte by nie mnożyć niepotrzebnych opłat i prowizji. Do tej pory trwa jednak casting na ROR dla Miszy.
Bank z melonikiem swoją dwustuzłotową premię wypłaca w ratach po 50 złotych miesięcznie. Z pobieżnych wyliczeń wynika jednak, że po zakończeniu promocji w skarbonce Miszy powinno się znaleźć niecałe 300 złotych. Niecałe z powodu opłat za kartę u Gerarda - 2mc po 3zł = 6zł. Bank z melonikiem zbierze haracz w wysokości 20 zł ( 4 miesiące do wypłacenia całej premii razy 5 zł za obowiązkową kartę). Ostatecznie na swe inwestycyjne szaleństwa Misza będzie mógł przeznaczyć:
  •     1 zł - własna skarbonka
  •   94 zł - Gerard Depardieu
  • 180 zł - bank z melonikiem
Razem to olśniewająco duża kwota -
275 zł słownie: dwustu siedemdziesięciu pięciu polskich nowych złotych.

Biorąc pod uwagę początkową złotówkę można by pokusić się o stwierdzenie, że Misza ma wyjątkowy talent do gromadzenia zasobów finansowych. Nic bardziej błędnego schody dopiero się zaczynają...

czwartek, 5 sierpnia 2010

Pierwszy pomysł

     Podstawowym celem Miszy jest zwiększanie kapitału poprzez różnego rodzaju inwestycje, które przynajmniej w założeniu będą zyskowne. Jak powszechnie wiadomo każda inwestycja nierozerwalnie wiąże się z pojęciem ryzyka. Niestety.
Wyjaśnię tu pojęcie inwestycji posługując się prostym przykładem.
    Złotówkę, która znalazła się w skarbonce Miszy można skonsumować natychmiast. Na przykład:
  • zakupić paczkę gumy miętowej - ciesząc się świeżym oddechem
  • kupić hot-doga - odwiedzając najlepszy na świecie szwedzki sklep, przy okazji kupując kartą kredytową kilka niezbędnych ozdóbek domowych
  •  wspomóc lokalnego grajka - zaspokajając swoją potrzebę bycia dobrym, itp.
     Tę samą złotówkę można jednak zainwestować. Innymi słowy odłożyć konsumpcję na rzecz przyszłej niepewnej dodajmy korzyści. 
Dlaczego niepewnej? Najkrócej mówiąc dlatego, że nie znamy przyszłości. Inwestując chcemy mieć korzyść czyli innymi słowy dostać premię za ryzyko bo przecież wszystko może się wydarzyć, zaczynając od podwyżek (jutro hot-dog może być o 10 groszy droższy i już go nie zjemy) a kończąc np. na bankructwie banku, któremu powierzamy nasz kapitał.
      Tu pojawia się mały kłopot, Misza kapitał posiada tylko teoretycznie. Jeden polski złoty oczywiście można wpłacić na konto oszczędnościowe tyle, że przy dzisiejszym oprocentowaniu dostaniemy po roku 3 grosze :-)
     Misza o tym pomyślał i już w maju postanowił zebrać dodatkowy kapitał. Na jednym z plakatów zobaczył Gerarda Depardieu, który chciał mu dać 100 polskich nowych złotych. Misza postanowił zapytać co trzeba zrobić, skusiła go bowiem myśl, że jego kapitał może wzrosnąć o 10.000 % ! Okazało się, że to nie Gerard daje stówkę tylko bank (ten znany aktor jest twarzą banku) , że trzeba otworzyć rachunek bankowy, że trzeba coś tam wpłacić, że trzeba zamówić kartę, że trzeba tą kartą płacić w sklepach. Misza dowiedział się tam czegoś ważnego. Nikt nic nie daje za darmo. 
    Wiele było tych warunków ale Misza dokładnie przestudiował regulamin promocji i okazało się, że jest w stanie je spełnić bez dodatkowych kosztów. Po zakończeniu promocji oraz zamknięciu konta powinno mu zostać 94 PLN. Wszedł w to...





  

sobota, 24 lipca 2010

Poznajcie Miszę

Czy kiedykolwiek zdarzyło się Wam pomyśleć o sobie jako o bogaczach?
Czy prawdziwe jest stwierdzenie: „od zera do milionera”?
Czy to możliwe, żeby zarobić a nie ukraść pierwszy milion?
Ile można zarobić posiłkując się wiedzą i ciężką pracą?
Czy doświadczenie zdobywane na rynku finansowym przełoży się na zyski?

Te i wiele innych pytań narodziło się w głowie Miszy. Powiedzenie "od zera do milionera" postanowił wcielić w życie dosłownie. Inspiracją była papierowa składana skarbonka, w której znalazł...


...tylko złotówkę. Niestety, były to całe oszczędności Miszy. Symboliczna moneta dźwięczała pusto nie mogąc otrzeć się o koleżanki dwójki i piątki, nie mówiąc o kolegach z zagranicy: euro i funcie czy o wielkim nieznajomym, jaśniejącym chwałą - złocie.
Misza postanowił zarobić pieniądze tak, by wypełnić skarbonkę po brzegi. Potem stwierdził, że jeżeli ma się udać to dlaczego miałby ograniczać zarobki do skarbonki. I tak doszedł do wniosku, że właściwie to chce być bogaty i nic go w tym postanowieniu nie zatrzyma.
Tak więc Misza swoją przygodę zaczyna od złotówki. Nie od zera - powiedzą uważni czytelnicy Jego bloga. I o to chodzi. O dyskusję, rozmowy, komentarze. Blog Miszy ma być publicznym przedstawieniem pewnej idei. Ma być wspólnym poniekąd zderzeniem
z rzeczywistością, udowodnieniem (miejmy nadzieję) że nie mając nic można zdobyć wiele.
Różnymi sposobami Misza będzie chciał pomnożyć swój mały kapitał. W miarę możliwości sposób ten będzie opisywany w tym miejscu tak, by chętni mogli go po prostu skopiować. Naśladując posunięcia Miszy będzie można uczestniczyć w zabawie, która być może przełoży się na rzeczywistość każdego czytelnika bloga. Biorąc pod uwagę praktycznie zerowy kapitał, droga Miszy będzie długa i wyczerpująca ale to pozwoli na obserwację Jego działań i przyłączanie się do projektu na każdym niemal etapie.

Zapraszam w imieniu Miszy do wspólnej zabawy. Wszelkie pomysły, sugestie i propozycje są mile widziane.


Pierwsze kroki służące zwiększeniu kapitału Misza podjął już w maju. Zostaną opisane już niebawem.