sobota, 9 października 2010

Jesienne Porządki

   Witam wszystkich stęsknionych spotkaniem z Miszą. Gratuluję wytrwałości i przepraszam za opieszałość. Brak czasu jest oczywiście wytłumaczeniem dość miernym aczkolwiek w tym przypadku jedynym prawdziwym. No może oprócz nikłej skłonności do wytężania umysłu co niewątpliwie w sytuacji naszego bohatera jest pożądane by cokolwiek w jego sytuacji zmienić.

Podsumujmy co udało się do tego dnia osiągnąć. 
Skarbonka Miszy zawiera obecnie 275 monet o nominale 1 PLN. Dokładniej rzecz ujmując jest to jedynie wirtualny zapis na koncie, przy czym bank, który zgodził się zdeponować niemałe już środki Miszy obiecuje w każdej chwili zamienić ów zapis na prawdziwe, realne banknoty emitowane przez NBP.  Jeśli zapłacimy dodatkową prowizję będziemy mogli wypłacić bilon by napawać się blisko trzema setkami tak ciężko zdobytych monet. 




Oczywiście jest to niezgodne z tematyką tego bloga, który jak przypomnę ma za zadanie pomnażanie środków a nie ich konsumowanie. Jeśli chodzi o wspomniane pomnażanie to w pierwszej kolejności Misza zrobił porządki. Po pierwsze zostało zamknięte konto u Gerarda Depardieu, tak zwyczajnie, po wypłaceniu premii, uregulowaniu prowizji i podziękowaniu za miłą współpracę. Dlaczego nie bank z melonikiem? Ano dlatego, że do pomnażania środków niezbędny będzie rachunek brokerski w Biurze Maklerskim a tu bank z melonikiem jest w tym przypadku najatrakcyjniejszy.
Rachunek brokerski to krótko mówiąc takie zwykłe konto tylko zamiast złotówek gromadzimy na nim akcje, obligacje lub kontrakty terminowe. Na początek Misza zajmie się akcjami jako tymi, które teoretycznie są najbardziej znane szerokiemu społeczeństwu.
Jedynym kryterium wyboru rachunku maklerskiego (brokerskiego) była cena. Jak nietrudno się domyśleć maklerzy za pośrednictwo w zakupie akcji pobiorą stosowną opłatę. I tak za każde zlecenie kupna bądź sprzedaży akcji "maklerzy" pobiorą Miszy trzy złote. Co  ważne nie ma tam opłaty za  samo prowadzenie rachunku.
Tak więc biorąc pod uwagę skromny kapitał, trzeba będzie zmierzyć się nie tylko z innymi uczestnikami tej gry rynkowej lecz również z opłatami czy później podatkiem od zysków kapitałowych tzw. "Belką". Pozdrawiam tu w imieniu Miszy profesora Marka Belkę prezesa naszego Narodowego Banku Polskiego, który emituje te jakże pożądane banknoty zwane złotówkami. I tak w ten jakże wyszukany sposób koło się zamyka.
Dla zainteresowanych powielaniem błędów lub sukcesów Miszy proszę założyć sobie takowy rachunek maklerski w dowolnym banku (najlepiej takim, który jest pod ręką a właściwie myszką) dopytując o opłaty i wszelkie konsekwencje z tego wynikające.

Jeszcze jedna uwaga. To co robi Misza można kopiować - po to powstał ten blog - przy czym każdy z czytających robi to na własną odpowiedzialność. Więcej o ryzyku gry na giełdzie w następnym poście już niebawem...